21.11.2025
Dr Aleksandra Burdziej
Przemówienie na XXXII Kongresie Towarzystw Niemiecko-Polskich i Polsko-Niemieckich
Szanowni Państwo,
świętujemy dziś Jubileusz 50-lecia Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Bremie oraz wyjątkowe i symboliczne partnerstwo miast: Bremy i Gdańska. Równocześnie świętujemy nasze polsko-niemieckie spotkanie w duchu dialogu – właśnie tutaj, w sercu Europy. Dlatego przede wszystkim bardzo dziękuję Towarzystwu Niemiecko-Polskiemu w Bremie oraz Federalnemu Związkowi, a przede wszystkim Pani Katarzynie Weichert za ogrom jej pracy i zaangażowania.
Jako torunianka czuję się w pewien sposób szczególnie związana z Bremą i Gdańskiem. Wszystkie trzy miasta były w swoim czasie związane z Hanzą: potężną, choć luźną wspólnotą miast handlowych Europy Północnej. Hanza powstała, by chronić interesy kupców i wspierać gospodarkę, ale jej siła wyrastała nie tylko z obrotów handlowych, lecz także z dobrowolności, solidarności i wzajemnego zaufania między partnerami. W tym sensie była to więc przede wszystkim sieć współpracy – oparta nie na przymusie, lecz na dialogu i wspólnym działaniu.
Odważę się powiedzieć, że w pewnym sensie nasza działalność przypomina trochę tamtą logikę współpracy – co prawda bez statków, bez skrzyń pełnych srebrnych monet, ale za to z ogromem pasji i zaufania. Bo i my, jako członkowie Towarzystw Polsko-Niemieckich i Niemiecko-Polskich, tworzymy przecież oddolną, obywatelską sieć współpracy. Tyle że nie dla zysku ani prestiżu, a często po godzinach pracy, zwykle pro bono – po to, by budować mosty między pamięcią a przyszłością, między naszymi historiami, kulturami i językami. Od wielkich kongresów i konferencji poprzez wieczory autorskie, koncerty, wystawy, wymiany młodzieżowe, szkoły letnie aż po regularne Stammtische przy dobrym winie – mamy na koncie tysiące małych kroków w kierunku wzajemnego zrozumienia.
Dlatego dzisiaj przede wszystkim Wam wszystkim dziękuję – i gorąco gratuluję. Bo nasza praca to nie margines polityki – to jej fundament. Bez aktywnego społeczeństwa obywatelskiego nie ma prawdziwego dialogu, a bez dialogu – nie ma wspólnej Europy.
Ale każda wspólnota – również nasza – musi się co pewien czas zatrzymać i zadać sobie konkretne pytanie: Dokąd zmierzamy? Jakie cele chcemy wyznaczyć sobie na przyszłość?
Jakie są dziś nasze nowe horyzonty – by nawiązać do hasła tegorocznego Kongresu?
Wszyscy doceniamy ogromny postęp w zbliżeniu polskiego i niemieckiego społeczeństwa, zapoczątkowany m.in. listem biskupów, którego 60. rocznicę obchodzimy. Mimo to wciąż pozostają kwestie trudne, niezałatwione – jak te dotyczące dramatycznej przeszłości – które domagają się transparentnej rozmowy.
Szanowni Państwo, to, że Polska apeluje o pomnik polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie, a – zgodnie z aktualnymi sondażami – ponad połowa Polaków, ponadpartyjnie, oczekuje przynajmniej rozmowy o zadośćuczynieniu za straty wojenne, nie oznacza wcale, że ta ponad połowa polskiego społeczeństwa chce zaszkodzić relacjom polsko-niemieckim.
Zdecydowana większość – podobnie jak ja – pragnie dialogu opartego na prawdzie, szacunku i uznaniu doświadczeń obu stron. Pozwólcie, że powiem to bardzo osobiście. Jedna moja babcia była córką przedwojennego oficera – jej rodzina cudem przeżyła wojnę i okupację. Druga, jako zaledwie piętnastolatka, była przymusową robotnicą – nie doczekała żadnej rekompensaty. Podobnie jak mój dziadek i dwóch innych młodych mężczyzn z mojej rodziny – wywiezionych jako młodzi chłopcy na roboty do Rzeszy. To nie jest historia wyjątkowa – to historia milionów polskich rodzin. A jednak my, potomkowie, choć zanurzeni od dzieciństwa w opowieściach i traumach naszych dziadków, nie wybraliśmy resentymentu. Wybraliśmy zaangażowanie na rzecz stosunków polsko-niemieckich – wybraliśmy pojednanie, współpracę i wspólną Europę.
Szanowni Państwo, potrzebujemy dziś nowego – świeżego! – spojrzenia. Dojrzałego, realistycznego, pragmatycznego – a jednocześnie otwartego i nastawionego na partnerstwo.
Świat wokół nas gwałtownie się zmienia: Europa, układ sił na świecie, komunikacja międzyludzka. Wojna w Ukrainie, kryzysy ekonomiczne, zmiany pokoleniowe – to wszystko wpływa dziś na dynamikę relacji polsko-niemieckich. Relacji, które ostatnio intensywnie się zmieniają. Jednak ja wierzę, że te zmiany nie są kryzysem – lecz objawem dojrzewania. Bo dojrzałość wcale nie polega na braku konfliktów. Dojrzałość oznacza, że mamy dobre mechanizmy rozmowy o tym, co trudne. To właśnie jest normalizacja. I jestem przekonana, że takie mechanizmy partnerskiej dyskusji nad sprawami trudnymi uczymy się dziś – nie bez bólu – razem wypracowywać.
I właśnie tu widzę szczególną, kluczową rolę naszych Towarzystw.
Bo naszym zadaniem jest utrzymywanie otwartych przestrzeni dialogu – takich, w których można się różnić i nadal szczerze ze sobą rozmawiać. Jako partnerzy – równi w godności, różni w doświadczeniach, a jednak wspólni w odpowiedzialności za przyszłość Europy. Bo kto, jeśli nie społeczeństwo obywatelskie, ma dbać o to, by rozmowa między Polakami i Niemcami nie zamieniała się w monolog? Jesteśmy od tworzenia warunków dialogu, od dbania o jakość rozmowy, o atmosferę zaufania, o przestrzeń na trudne pytania. Od tworzenia miejsc, gdzie spotkanie staje się możliwe – nawet w różnicy. A wspólne projekty są najlepszą profilaktyką przeciw polaryzacji. Bo tam, gdzie ludzie naprawdę ze sobą pracują, polaryzacja traci grunt pod nogami.
A zatem – dajmy się porwać tytułowi tego Kongresu – wykorzystajmy nasze spotkanie, aby wyznaczyć nowe horyzonty naszej współpracy. Bo w synergii tkwi przyszłość naszego partnerstwa.
I w tym duchu już dziś – z ogromną radością – zapraszam Państwa na przyszłoroczny Kongres do Gdańska.