Dwa zaproszenia

Kilka dni temu zadzwonił do mnie Hatschi Zillmer z Hamburga z informacją o konferencji, jaka odbędzie się 25 X br. w gminie Człopa. Podczas tej konferencji zostaną podsumowane wyniki polsko-niemieckiego projektu „Bioenergetyczna gmina”. Wszystkie szczegóły pod adresem

http://www.slideshare.net/tpn-rzeszow/pl-abschlusskonferenz-programm-120909-entwurf-mit-wappen1

Organizatorzy oferują pokrycie kosztów dojazdu koleją oraz nocleg, lecz odległość z Rzeszowa do Człopy (mniej więcej w połowie drogi między Poznaniem a Szczecinem) raczej nie zachęca do udziału.

Druga informacja, lub może tylko przypomnienie, dotyczy tegorocznego Kongresu Towarzystw Niemiecko-Polskich, jaki odbędzie się w dniach 16-18 listopada na zamku Hambach w Nadrenii-Palatynacie. Informacje pod adresem

http://www.dpg-bundesverband.de/show/3577120.html

Trudno o lepiej dobrane miejsce kongresu. W tym roku przypadła 180 rocznica „Hambacher Fest” z maja 1832 roku – wielkiej demonstracji na rzecz wolnych i zjednoczonych Niemiec oraz solidarności z Polakami zmuszonymi do emigracji po klęsce powstania listopadowego.

Plik:Sonderbriefmarke-175 Jahre Hambacher Fest.jpg

 

 

 

 

 

 

Dzien Jedności Niemiec w Rzeszowie – po raz ósmy

Kiedy dzisiaj krótko przed godziną 17 wchodziłem z Majką (no cóż, chodzi o moją żonę) na pierwsze piętro w hotelu „Nowy Dwór” w Świlczy, u szczytu schodów stał miły, szczupły pan. Zamieniliśmy kilka grzecznościowych słów po polsku i dopiero po pewnym czasie zacząłem się domyślać, że jest to nowy konsul generalny Republiki Federalnej Niemiec w Krakowie.

Trzeba przyznać, że Kraków ma szczęście do konsulów z Niemiec. Wprawdzie jako Towarzystwo Polsko-Niemieckie mamy z nimi tylko okazjonalne kontakty – zazwyczaj przy okazji wizyty w Rzeszowie pan konsul znajduje trochę czasu na rozmowę z zarządem Towarzystwa. Mówi się wtedy o bieżących działaniach, bo poza ogólną wymianą informacji niczego od siebie nawzajem nie potrzebujemy. 

Okazało się, że rzeczywiście był to nowy konsul, dr Werner Köhler. Pojawił się w Rzeszowie po raz pierwszy, by wziąć udział w uroczystym spotkaniu z okazji Dnia Jedności Niemiec. Takie spotkania organizuje już od 8 lat konsul honorowy RFN w Rzeszowie, a zarazem nasz kolega Adam Gajdek. Zaprasza na nie przedstawicieli władz, przedsiębiorców, pracowników uczelni. Sala jest zwykle pełna, tak było i tym razem. Po wysłuchaniu trzech hymnów (polski, niemiecki, unijny) najpierw krótko zabrał głos Adam Gajdek, a potem – sprawnie po polsku – dr Köhler. Po tych dwóch wystąpieniach było trzecie, ale zupełnie odmienne. Wyróżniający się uczen szkoły muzycznej Janek Godawski zagrał dwa utwory Mozarta i Beethovena. 

Stosunkowo krótka część oficjalna pozostawiła więcej czasu na bezpośrednie rozmowy. Słyszało się oba języki i chyba żaden nie przeważał. Z przyjemnością zauważyłem sporo osób przychodzących na Stammtisch, a także wielu innych znajomych, których raczej nie spotyka się często. Niemieckie święto to dobra okazja także dla nas.

Zebranie sprawozdawczo-wyborcze

We środę 14 listopada br. o godzinie 17.30 (pierwszy termin) lub o godz. 18 (drugi termin, czyli bez względu na liczbę obecnych) odbędzie się zebranie sprawozdawczo-wyborcze naszego Towarzystwa. Miejscem zebrania będzie sala 12 na parterze budynku Katedry Politologii Uniwersytetu Rzeszowskiego przy ul. Moniuszki 10. Budynek stoi frontem do ul. Cieplinskiego, niedaleko tzw. placu Balcerowicza, dojazd od ulicy Moniuszki, na miejscu parking.

Termin zebrania został wstępnie skonsultowany i wygląda na to, że będzie odpowiedni. Odświeżenie składu zarządu na pewno okaże się korzystne, a w Towarzystwie i tak działa się tylko z własnej potrzeby.

Spodziewam się sprawnego przebiegu zebrania i z pewnością zdążymy jeszcze na Stammtisch. W październiku Stammtisch przypada 3, 17 i 31, zatem kolejnym terminem będzie zapewne 14 listopada.

Informację o zebraniu roześlę jeszcze dzisiaj pocztą elektroniczną, ale już teraz zapraszam wszystkich członków i wszystkie osoby zainteresowane działalnością Towarzystwa. Sprawozdanie Zarządu zostanie rozesłane i opublikowane pod koniec października.

 

Pożegnanie i zaproszenie

Wczoraj w małej sali Filharmonii Podkarpackiej odbyło się uroczyste pożegnanie odchodzącej na emeryturę kierowniczki Uniwersyteckiego Centrum Nauczania Języków Obcych, a zarazem wiceprzewodniczącej Zarządu naszego Towarzystwa Marii Więcko, dla przyjaciół znanej jako Maryla.

Zebrało się sporo osób, w tym około dziesięciu gości z Niemiec, którzy przyjechali specjalnie na tę uroczystość. Był wśród nich dr Ulrich Dockweiler z kliniki w Bad Salzuflen, Ehrenfried Brandts z Füssen oraz wybitny pianista, profesor w Hochschule des Saarlandes für Musik und Theater Thomas Duis.

Spotkanie prowadziła dyrektor Filharmonii prof. Marta Wierzbieniec. Zaczęło się od dwóch oficjalnych wystąpien. Pierwszym mówcą był były prezydent Rzeszowa, były senator i były poseł do Parlamentu Europejskiego dr Mieczysław Janowski. Drugim – nowy rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego prof. Aleksander Bobko. Dr Janowski przypomniał liczne zasługi Maryli, a prof. Bobko stwierdził, że dotychczas na pytania o rewolucyjne zmiany w Uniwersytecie związane z objęciem przez niego stanowiska rektora odpowiadał, że takich zmian nie będzie. Teraz jednak musi zmienić zdanie, ponieważ Uniwersytet bez Maryli będzie jednak inny.

Wystapienie dr. Janowskiego sprawnie tłumaczyła na niemiecki Małgosia Noworolska, pan rektor tłumaczenia nie potrzebował.

Po tych dwóch przemówieniach zasiadł przy fortepianie prof. Thomas Duis. Wysłuchaliśmy mistrzowskiego wykonania dzieł Mendelssohna. W drugiej części koncertu towarzyszyło mu dwoje artystów Filharmonii Podkarpackiej.

Na szczęście w Towarzystwie Polsko-Niemieckim odejście Maryli na emeryturę niewiele zmienia, bo praca społeczna rządzi się innymi zasadami. Mówiliśmy o tym po koncercie i podczas uroczystej kolacji. Trzeba jeszcze dodać, że całą uroczystość sfinansowała córka Maryli Ewa, która od lat robi karierę w wielkich światowych bankach. 

A teraz zapowiedziane zaproszenie. W najbliższą środę 3 października o godz. 12 w galerii Miejskiego Zespołu Szkół Plastycznych w Rzeszowie przy ul. Dąbrowskiego zostanie otwarta wystawa fotografii i rysunku „Sąsiedzi w Europie”. Jest to wynik dwóch warsztatów artystycznych: pierwszy odbył się w październiku ubiegłego roku w Rzeszowie z udziałem studentów Fachhochschule z Bielelefeldu, a drugi – na przełomie kwietnia i maja br. w Bielefeldzie, z udziałem studentów Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Projekt wsparły obie uczelnie, DAAD, Polsko-Niemiecka Wymiana Młodzieży, miasto Bielefeld oraz kraj zwiazkowy Północna Nadrenia-Westfalia. Wystawę będzie można oglądać do konca października. Zaproszenie jest dostepne pod adresem:

http://www.slideshare.net/tpn-rzeszow/ssiedzi-w-europie-wystawa-w-galerii-miejskiej-zsp-w-rzeszowie-2

Spotkanie młodzieży w styczniu w Rzeszowie

Wprawdzie to jeszcze blisko cztery miesiące, ale wniosek o dofinansowanie kolejnego polsko-niemieckiego spotkania młodzieży w Rzeszowie jest już gotowy. Grupa z Oberstufen-Kolleg z Bielefeldu, którą jak zwykle pokieruje Felix Rengstorf, przyjedzie do Rzeszowa 10 stycznia przyszłego roku wieczorem i pozostanie do 17 stycznia rano. Partnerami po stronie polskiej będą studenci Uniwersytetu Rzeszowskiego, w tym zwłaszcza uczący się języka niemieckiego. Odpowiedzialność za grupę polską spocznie na Agnieszce Czech-Rogoyskiej. 

Zazwyczaj jeden dzień programu był przeznaczony na wizytę w Przemyślu oraz na przejściu granicznym w Medyce. Dla naszych gości było to atrakcyjne, bo żadnej granicy blisko siebie od dawna nie mają.

W tym roku postanowiliśmy wprowadzić zmianę. Pierwsze cztery dni programu grupa polska i niemiecka spędzą wspólnie w Rzeszowie, a na dwa ostatnie dni wyjadą razem do Przemyśla. Całość powinna być udana. Aktualną wersję programu można zobaczyć pod adresem

http://www.slideshare.net/tpn-rzeszow/1301-programm-p

Wrażenia z Hamburga: 40 lat TNP

To były dwa pełne wrażen dni, plus prawie dwa dni na podróż. Przyleciałem we czwartek 6 IX późnym popołudniem tanią linią Eurolot z Krakowa. Nocleg znalazłem wcześniej w hostelu tuż koło dworca głównego, więc wszędzie miałem blisko.

W piątek byliśmy umówieni o 11.20 przed wejściem do ratusza. Na wszelki wypadek przyszedłem trochę wcześniej i poczekałem pół godziny w kościele Sw. Piotra przy samej Mönckeberger Str. Na ławkach leżał program zapowiedzianej na najbliższą sobotę 15 IX i organizowanej po raz dziewiąty „Nocy Kościołów”. Tego dnia od godz. 18 aż do północy we wszystkich hamburskich kościołach, zarówno protestanckich jak i katolickich, będą odbywały się koncerty, spekakle teatralne i baletowe, programy literackie i imprezy dla dzieci. Również w polskim kościele św. Józefa, jaki stoi w samym środku grzesznej dzielnicy St Pauli, przewidziano koncert organowy z towarzyszeniem gry świateł, śpiewu i dzwonów.

Punktualnie zebraliśmy się przed ratuszem i od razu było to jak spotkanie rodzinnne: Gerd Hoffmann, dr Viola Krizak, Wolfgang Madlung, Jan Dolny, Ola Jeszke-Zillmer i jej mąż Hatschi – wszyscy z hamburskiego Towarzystwa Niemiecko-Polskiego. Była też Ruth Zuther z Tostedt oraz godna reprezentacja Rzeszowa: nowy rektor Uniwersytetu prof. Aleksander Bobko, dr Teresa Pop i Maryla Więcko – ta trójka znalazła się w Hamburgu przy okazji hospitowania praktykantów z Uniwersytetu Rzeszowskiego; do tego Romuald Kalinowski i całe kierownictwo zespołu „Resovia Saltans”, który od tygodnia koncertował w Hamburgu i okolicach, wreszcie moja skromna osoba.

To pierwsze spotkanie miało mieć formalny charakter. W pięknym wnętrzu na pierwszym piętrze ratusza przyjął nas wysoki urzędnik kraju związkowego Hamburga odpowiedzialny za kontakty międzynarodowe. Rozmowa potoczyła się gładko, bo każdy miał coś do powiedzenia i do wspominania. W naturalny sposób rozmowa zeszła na historię naszych kontaktów. Jeszcze w roku 1979 były hamburski poseł do Parlamentu Europejskiego i członek-założyciel Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Hamburgu Hans-Joachim Seele trafił na koncert „Resovii Saltans” we Francji. Zespół tak go zauroczył, że postanowił zaprosić go do Hamburga. Do pierwszej wizyty doszło jesienią 1980 roku. Od tego czasu „Resovia” koncertuje w Hamburgu regularnie, przy czym zawsze członkowie zespołu są goszczeni przez członków Towarzystwa Niemiecko-Polskiego. W ciągu tych 32 lat zawiązało się wiele przyjaźni, doszło do wzajemnych odwiedzin, zapraszania na śluby i chrzciny.

Kiedy po godzinie wychodziliśmy z ratusza, do głównej uroczystości z okazji 40-lecia Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Hamburgu pozostawało niewiele ponad dwie godziny. Prawie wszyscy wybrali się na spacer w okolice portu. Chwilami trochę mżyło gdy Viola prowadziła nas przez Speicherstadt, gdzie dawne magazyny przerabiane są na nowoczesne biura i apartamenty, aż po budowaną od lat Elbphilharmonie, której otwarcie ciągle jest przesuwane, a najnowsza wersja mówi o roku 2014.   

Do centrum na Gänsemarkt wróciliśmy krótko przed 15. Zdążyłem tylko coś przegryźć, bo już rozpoczynała się główna uroczystość. Zaczęło się – jakże by inaczej – od występu kapeli i chóru „Resovia Saltans”. Potem Viola przywitała gości, okolicznościowe przemówienia wygłosili radca w Kancelarii Senatu (czyli rządu kraju zwiazkowego) Hamburga Wolfgang Schmidt oraz minister Andrzej Szynka z Ambasady RP w Berlinie. Bardzo dobrze zostało też przyjęte krótkie wystąpienie rektora Bobko oraz nastepujący po nim referat prof. Barbary Vogel z Uniwersytetu w Hamburgu, która mówiła o stosunkach między Polską a Niemcami przed 40 laty. Na koniec zabrał głos honorowy przewodniczący Towarzystwa Niemiecko-Polskiego Gerd Hoffmann, prawdziwy spiritus movens polsko-niemieckich kontaktów w Hamburgu. Otrzymał wielki bukiet, który szybko wręczył swojej żonie Waltraud, skromnie siedzącej w drugim rzędzie.

Prezent od naszego Towarzystwa mieliśmy wręczyć dopiero podczas wieczornego koncertu „Resovii Saltans”. Ten koncert odbywał się w dzielnicy Farmsen, dokąd podróż metrem z centrum zajmuje z przesiadkami do 40 minut. Znów czasu było niewiele, sala wypełniła się szybko. Tym razem był to koncert galowy, czyli obszerny program z kapelą, chórem i starannie dobranym zestawem tanców, które szybko ujęły publiczność. Od pierwszych dźwięków w rytmie pięknie zaśpiewanego poloneza „Z pieśnią do was przychodzimy”, przez skoczne tance rzeszowskie, beskidzkie, mazur, kujawiak i krakowiak, aż po tance rosyjskie wymagające wręcz akrobatycznych umiejętności. A w finale zespół zaskoczył publiczność niemiecką pieśnią biesiadną „Wenn alle Brünnlein fließen” (można ją zresztą znaleźć na YouTube)

http://www.youtube.com/watch?v=-3xfij5yigw

Dopiero po tej pieśni konsul generalny RP w Hamburgu Andrzej Osiak mógł złożyć hamburskiemu Towarzystwu Niemiecko-Polskiemu gratulacje, rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego przekazał cały kosz prezentów, a Towarzystwo Polsko-Niemieckie w Rzeszowie – piękny szklany wazon z Krosna z okolicznościową wywieszką.

To był koniec oficjalnej części jubileuszu. Chyba nie przypadkowo oprócz członków hamburskiego Towarzystwa oraz gości z polskiej ambasady i konsulatu – wszyscy pozostali polscy uczestnicy tego jubileuszu przyjechali do Hamburga z Rzeszowa. Tak to się porobiło, że przyszło nam reprezentować cały kraj i chyba nie poszło najgorzej.

Zdjęć z tej uroczystości na razie nie mam, ale niebawem pewno się pojawią. Zapewne relacja znajdzie się też w witrynie Towarzystwa w Hamburgu

http://www.dpg-hamburg.de/index.html

Rozmowy po koncercie trwały jeszcze do późna, ale o tym nie mogę powiedzieć, bo niespodziewanie trafiłem na jeszcze jedną miłą osobę z naszego Towarzystwa, a mianowicie Anię Hüttel, która razem ze swoim mężem Ulrichem pomieszkuje na przemian w Rzeszowie i Hamburgu. Ulrich nie mógł być na koncercie, więc pojechaliśmy na chwilę do ich mieszkania w pobliskiej dzielnicy Berne. Chwila trochę się przeciągnęła i nawet miałem obawy, czy mi nie zamkną hostelu, ale okazało się, że wcale nie byłem ostatni.

Następnego dnia przed południem pojechałem na Uniwersytet. Mimo soboty biblioteka była otwarta, mogłem więc zapytać o dobre księgarnie w pobliżu. Po niezbyt długich poszukiwaniach znalazłem nowe wydanie „Kommunikationstheorien”, zatem wizyta okazała się udana. 

Potem jeszcze obiad z Anią i Ulrichem u Greka, spacer po cichym i zielonym Volksdorf („Od kiedy wyjechałam z ulicy Lubelskiej, nie widziałam tu ciężarówki”, mówi Ania) i już pora zbierać się do Tostedt. To tylko niewiele ponad pół godziny regionalnym pociągiem z Hamburga. Samo Tostedt, gdzie byłem po raz pierwszy, wygląda jak ze snu prezydenta Ferenca: równy asfalt, przystrzyżona zielen, wygrabane ścieżki i rabatki jak spod pincety. Po półgodzinnym spacerze trafiłem bez trudu do miejscowego hotelu „Zum Meierhof” gdzie odbył się pożegnalny koncert „Resovii Saltans”. Znowu pełen program i znowu aplauz publiczności. Ten zespół naprawdę wzrusza i potrafi się podobać.

Wczoraj już było zwyczajnie. Rano S-Bahn na lotnisko, Eurolotem do Balic, TLK do Rzeszowa. Na lotnisku biorę bagaż z taśmy, nikt mnie nie pyta o dokumenty. Przypominają się słowa Umberto Eco: Granice, które nasi ojcowie przekraczali z bronią w ręku, dla nas są niezauważalne. 

  

Po wakacjach

Pierwszy Stammtisch po wakacyjnej przerwie odbył się w ubiegłą środę 22 sierpnia i jak zwykle był udany. Informacje o kolejnych spotkaniach będą umieszczane pod adresem

http://www.facebook.com/#!/pages/Stammtisch-Rzeszow/349680131712159

Oprócz stałych bywalców pojawiła się też Elke Oelze z Monachium, która będzie w Rzeszowie do połowy sierpnia. Stammtisch okazał się dla niej dobrą okazją do spotkania z Romanem Malkiewiczem z „Bandoski”, zostały wymienione adresy i zadeklarowane zamiary współpracy. Sama Elke działa w Trachtengruppe i od dawna szukała kontaktu z polskim zespołem folklorystycznym.

Przy okazji umieściłem na Slideshare zaproszenie na wrześniową wystawę współczesnej polskiej sztuki w Monachium, jakie przysłał mi pan Wolfgang Meier, prezes Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Monachium.

http://www.slideshare.net/tpn-rzeszow/einladung-14046967

Jutro wieczorem przyjedzie do Rzeszowa Ingo Stucke, po raz pierwszy jako pastor. W najbliższą sobotę w Dynowie o godzinie 14 razem z katolickim księdzem udzieli ślubu polsko-niemieckiej parze. Takiego ślubu jeszcze chyba na Podkarpaciu nie było.

A za tydzien jubileusz 40-lecia Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Hamburgu. Piękny szklany wazon z Krosna z okolicznościową wywieszką już czeka.

 

Grill u Barbary

Gdzie leży Sokołów, o tym wie każdy mieszkaniec Rzeszowa. Zlokalizować Trzeboś jest już trudniej, ale wskazanie na okolice Sokołowa ułatwia orientację. Lecz gdzie jest Podlas i jak tam trafić, tego nie wie prawie nikt.

5 lat temu Barbara Diel została właścicielką opuszczonej i zapuszczonej drewnianej chałupy na półhektarowej działce na skraju lasu we wsi Podlas. Od najbliższego sąsiada oddziela ją ściana drzew, z dwóch pozostałych stron rośnie las i podchodzą sarny, tylko od strony szosy jest łąka. Przez tę łąkę prowadzi ledwie widoczna gruntowa droga, jakieś sto metrów od asfaltowej szosy. A ponieważ teren jest lekko pofałdowany, z szosy domu Barbary nie widać. 

Formalności trwały długo i sam minister musiał wyrazić zgodę. Starsza pani, emerytka z Bielefeldu, nie wyglądała wprawdzie na forpocztę agresywnych Niemców, jacy mieli się szykować do wykupywania polskiej ziemi, ale przepisy należy szanować.

Barbara była przez długi czas przewodniczącą Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Bielefeldzie. W Rzeszowie bywała często i chyba dobrze się tu czuła. Opuszczony dom pomógł jej znaleźć burmistrz Sokołowa, a w okolicy znaleźli się życzliwi sąsiedzi. Teraz już każdy w Podlasie wie, gdzie mieszka pani z Niemiec. Jako właścicielka mogła wziąć niewielki kredyt i zaczęły się prace, których konca nie widac.

Najpierw był remont kuchni i pojawiła się łazienka, razem z domową oczyszczalnią. Kaflowy piec został zachowany i nadal służy do ogrzewania. Potem przyszła kolej na nowe, większe okna, remont w dużym pokoju i w gabinecie. W ubiegłym roku powstały schody na strych. W tym roku udało  się strych zagospodarować. Dach pod blachą zyskał ocieplenie z wełny mineralnej, pięknie oszalowanej deskami. Na strychu jeszcze pachnie świeża podłoga. Wszystko jest dziełem miejscowych rzemieślników.

Zimę Barbara spędza w Bielefeldzie i wtedy domem opiekuje się sąsiad. Barbara zwykle przyjeżdża już na Wielkanoc, latem odwiedza ją rodzina i znajomi. W ciągu minionych kilku lat przewinęło się tam już sporo gości z Niemiec.

Wczoraj w kilkuosobowym gronie świętowaliśmy u Barbary nadchodzacy początek lata. Dom jest w zasadzie gotów. Jesienią pojawi się ogrodzenie z  siatki, a w następnych latach przyjdzie kolej na dawną stodołę i stajnię. Co będzie w pierwszej – jeszcze nie wiadomo. W drugiej jest już pomieszczenie do medytacji, miejsce na przyszłą saunę i warszatat z zestawem podręcznych narzędzi.