Minęły już prawie trzy tygodnie od tego krótkiego, lecz bardzo udanego wyjazdu. Zaczął się dobrze, bo chyba po raz pierwszy dystans z Rzeszowa do Bielefeldu, czyli około 1100 km, udało się pokonać w ciągu poniżej 10 godzin. Podróż do Tarnowa zajęła godzinę, a potem już tylko autostrada. Ponieważ dwa samochody jechały oddzielnie, na punkt spotkania wyznaczyliśmy sobie mieszkanie Barbary Diel w Brake. Barbara wcześniej zostawiła nam klucz, bo sama w tym czasie urządzała się w Podlasie, gdzie wkrótce powstanie ogrodzenie wokół jej gospodarstwa.
Następny dzien, czyli sobota 4 maja, był pogodny i relaksowy. Drobne zakupy, Ishara, także księgarnie. Kiedy po południu usiedliśmy razem pod magnolią na tarasie Theodor-Hürth-Haus, widać było po minach, że wszyscy czuli się tam dobrze. Po lewej siedzi Sławomir Schultis, dalej Teresa Pop, rektor Aleksander Bobko, kierownik THH Andrzej Chmielecki, Maria Więcko i Wojciech Furman.
https://picasaweb.google.com/100724706246055543871/BielefeldSwieto3Maja#5881230327591578082
W sobotę wieczorem oglądnęliśmy jeszcze musical „Who is Tommy?” w Stadttheater. To był niespodziewany prezent, jaki sprawił nam dyrektor tego teatru, znany także w Rzeszowie ze wspólnych przedsięwzięć z Filharmonią Podkarpacką pan Dieter Powitz.
W niedzielę 5 maja przed południem rozpoczęła się uroczystość w ratuszu. Przebiegła wedle sprawdzonego schematu. Najpierw chór polonijny pod dyrekcją Krzysztofa Gornowicza zaśpiewał wszystkie trzy zwrotki „Witaj majowa jutrzenko”. Gości przywitał przewodniczący Towarzystwa Niemiecko-Polskiego Rainer Lux, po nim zabrał głos wicekonsul RP w Kolonii Jakub Wawrzyniak. Kiedy do mikrofonu podszedł nadburmistrz Pit Clausen, zaczął od przewrotnego pytania:
„Jak myślicie Panstwo, gdzie chciałbym teraz być? Otóż chciałbym być w samolocie, w którym oficjalna delegacja naszego miasta leci właśnie do Rzeszowa”. Rzeczywiście tego dnia miał miejsce zaplanowany wcześniej wyjazd delegacji. A potem nadburmistrz kontynuował: „Mamy taką zasadę, że jeżeli jakieś przedsięwzięcie udało się trzy razy z rzędu, to oznacza, że powinno stać się stałym zwyczajem”. Po tych słowach rozległy się brawa, bo rzeczywiście obchody Święta 3 Maja zorganizowano w Bielefeldzie trzeci rok z rzędu.
W kolejnym punkcie wystąpił z referatem rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego prof. Aleksander Bobko. Choć jako filozof mówił o rzeczach poważnych, czyli o napięciu między bezinteresownym poznaniem a wymogami praktyki, wykład został dobrze przyjęty.
Uroczystość zakonczyło odśpiewanie hymnów panstwowych. Każdy dostał oba teksty, więc wyszło całkiem znośnie. Potem Andrzej Chmielecki zrobił nam jeszcze zdjęcie. Pierwszy od lewej stoi prof. Marian Kuźma, także z Uniwersytetu Rzeszowskiego.
https://picasaweb.google.com/100724706246055543871/BielefeldSwieto3Maja#5881231562558942066
Ponieważ długi weekend w Polsce miał się ku koncowi, dlatego zaraz po obiedzie, na który zaprosili gospodarze, ruszyliśmy z powrotem. Niektórzy zdecydowali się na podróż bezpośrednią, inni woleli nocować po drodze. Ale i tak zdążyliśmy, by we wtorek wieczorem siąść na krótko na rynku w Rzeszowie ze znajomymi członkami oficjalnej delegacji. Znalazł się w niej między innymi Olaf Selonke, Ola Rybak i Gregor Suchy.