Rewizyta w kwietniu

Wizyta grupy Oberstufen-Kolleg okazała się udana, wszystko poszło zgodnie z planem. Warto jednak napisać o zabawnym incydencie, jaki wydarzył podczas spotkania w ratuszu z wiceprezydentem Henrykiem Wolickim. Jeden z gości opowiedział, jaki spotkał go tu zawód. Interesuje się sztuką uliczną i wypatrzył w mieście interesujące grafitti. Kiedy następnego dnia przyszedł z aparatem fotograficznym okazało się, że rysunek jest zamalowany. Dla gospodarza miasta zabrzmiało to jako pochwała sprawności służb miejskich. 

Już w poniedziałek 21 stycznia dostałem mail od Feliksa: Wir sind wieder gut in Deutschland gelandet, auch wenn die Zugfahrt sehr lang war… Und jetzt liegt hier so richtig viel Schnee!! Vielen Dank nochmal für die gute Begegnung. Die Kollegiaten sind sehr zufrieden mit der Fahrt!!

Jako porę rewizyty naszej grupy uzgodniliśmy 11-18 kwietnia. Teraz pozostaje niepewność, czy Theodor-Hürth-Haus będzie jeszcze działał w tym czasie, czy też  trzeba będzie szukać niedrogiego zakwaterowania w innym miejscu?

Młodzież z Bielefeldu w Rzeszowie

Przyjechali we czwartek tuż przed północą, bo pociąg z Warszawy spóźnił się 45 minut. Nic dziwnego, że po takiej podróży sporo osób wybrało pieszy spacer do Hotelu Sportowego na ulicy Jałowego. Pozostali pojechali taksówkami.

Wczoraj był pierwszy wspólny dzien na Uniwersytecie. Najpierw zajęcia w małej auli z udziałem polskich studentów, potem spacer po mieście w niewielkich, mieszanych, dobranych tematycznie grupach. Przykładowe tematy to sport, kultura, życie codzienne, pamiątki przeszłości. Pogoda dopisała, nastroje były dobre.

Niemieccy goście wchodzący w skład jednej z grup pozowali do zdjęcia na nowej kładce, z czego pewno się ucieszy pan prezydent Ferenc. Pozostałe zdjęcia tej grupy można oglądac pod adresem

https://picasaweb.google.com/100724706246055543871/12Stycznia2013

Dzisiaj przed południem podczas zajęć w siedzibie Katedry Politologii Uniwersytetu Rzeszowskiego uczestnicy każdej z grup wstępnie przedstawiali swoje wrażenia i umawiali się na dalsze poszukiwania. Wieczorem czeka ich kolejne wyzwanie: wspólny wieczór zumby w „Piramidzie”

 

 

Kolejne spotkanie młodzieży

Już za kilka dni, w najbliższy czwartek wieczorem przywitamy na dworcu PKP w Rzeszowie 30-osobową grupę z Oberstufen-Kolleg z Bielefeldu. Ta współpraca trwa już od ponad dziesięciu lat. Choć styczen jest w naszym klimacie najzimniejszym miesiącem, naszych gości to jakoś nie zraża.

Aktualny program ze wszystkimi znanymi dziś szczegółami jest dostępny pod adresem

http://www.slideshare.net/tpn-rzeszow/1301-programm

Dodam tylko, że udział osób zainteresowanych, a zwłaszcza studentów, jest mile widziany. Szczególną okazją będzie wieczór pożegnalny w „Bohemie” we wtorek 15 stycznia. Spodziewamy się, że będzie to taki dodatkowy Stammtisch.

Oburzający postępek

Prasa regionalna doniosła o podpaleniu domu polsko-niemieckiej rodziny w Bieszczadach:

Dom po spaleniu i przed spaleniem

http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,13112735,Sledztwo_ws__spalonego_domu_rodziny_Schumacherow_w.html

Na szczęście wielu internautów dało wyraz swojej sympatii dla panstwa Schumacherów. Za wsparcie podziękował też Henri Schumacher i wyraził przekonanie, że nie jest to żaden polsko-niemiecki konflikt.

Przypominam sobie, że kilka lat temu Barbara Diel też miała kłopoty w swoim Podlasie. Najpierw ktoś ukradł narzędzia z łatwej do otwarcia szopy. Od tego czasu szopa ma solidny zamek. 

Drugi kłopot wyniknął po trosze z różnic kulturowych. Gospodarstwo, które kupiła Barbara, składa się ze starego drewnianego domu, stodoły, stajni i szopy. Koło stajni, jak to na wsi, leżała spora sterta nawozu. Gospodarstwo przez lata stało puste, potem Barbara zaczęła robić porządki. Którejś wiosny – pod jej nieobecność – ktoś wywiózł ten nawóz. Być może sądził, że starsza pani tego nie potrzebuje a jemu się przyda, a może chciał w ten sposób pomóc w porządkach? Barbara uznała to za naruszenie jej własności i poprosiła nas o pomoc w zawiadomieniu policji. Policjanci z Sokołowa mieli pewno niezłą zabawę, kiedy starannie fotografowali resztki gnoju a potem umorzyli sprawę z powodu niewykrycia sprawcy. Chociaż, jak mówił potem sąsiad, cała wieś wie, kto to zrobił.

Spodziewam się, że dochodzenie w Bieszczadach doprowadzi do wykrycia sprawcy. Łobuzów nie brakuje, ale warto pamiętać, co powiedział Marek Edelman przy okazji sporów o Jedwabne: „To był czysty bandytyzm i ja bym tego antysemityzmem nie tłumaczył”.

Powojenne losy Polaków i Niemców

Wiosną bieżącego roku pisałem tu o filmie, którego współautorką jest współczesna niemiecka reżyser Karin Kaper. Film dokumentuje dramatyczne wojenne i powojenne losy trzech kobiet z Polski i Niemiec. Rodzina niemiecka mieszkała w okolicach Zgorzelca, rodzina polska z Kresów najpierw trafiła do Kazachstanu, a potem w okolice Zgorzelca. Przez rok w tym samym gospodarstwie jedni czekali na wywiezienie do Niemiec, a drudzy próbowali odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Musiały minąć trzy dziesieciolecia, zanim przedstawicielki kolejnych pokolen z obu rodzin podjęły próbę odnowienia kontaktu, a następnie zrozumienia przeszłości, by z tej perspektywy spojrzeć na czasy nam współczesne.

Zdjęcie bohaterek filmu poniżej.

Opis filmu w języku polskim można znaleźć jest pod adresem

http://www.slideshare.net/tpn-rzeszow/ale-ycie-toczy-si-dalej

Dobra wiadomość, jaką otrzymałem ostatnio od pani Karin Kaper, jest taka, że film jest dostępny na płytce DVD. Film jest w języku niemieckim, z polskimi lub angielskimi napisami. Wszystkie szczegóły pod adresem

http://www.slideshare.net/tpn-rzeszow/dvd-ankuendigung

 

Dolina Lotnicza

W ubiegłym tygodniu kolacja w „Bohemie” z trzema germanistkami z BiBiS. Panie przyjechały na kilka dni, żeby w Uniwersytecie Rzeszowskim poprowadzić warsztaty metodyczne dla nauczycieli języka niemieckiego. Miały też zajęcia ze studentami.

Grupą kierowała Ingrid von Löwis, dla której była to już kolejna wizyta w Rzeszowie. Nasze kontakty z BiBiS, czyli Bildungswerk des Bielefelder Schulvereins, są wieloletnie i serdeczne. Zaczęło się równo dwadzieścia lat temu, czyli prawie na początku polskiej transformacji. Już wtedy BiBiS prowadził znane z doskonałej jakości kursy językowe. Ówczesny szef BiBiS pan Bernhard Jost zadeklarował wówczas gotowość bezpłatnego przyjmowania na czterotygodniowy kurs jednej osoby rekomendowanej przez nasze Towarzystwo. Ponieważ odpowiadały nam raczej kursy wakacyjne, dłuższe o dwa tygodnie lecz odpowiednio droższe, od tego czasu stało się tradycją, że raz w roku jedna polecona przez nasze Towarzystwo płaci tylko różnicę między kosztem kursu wakacyjnego a zwykłego. Łatwo wyliczyć, że w ciągu minionych lat było wiele takich osób.

Ponadto odbywały się w BiBiS kursy specjalistyczne dla uczestników z Rzeszowa i Jasła. Świadczą o tym zdjęcia przedstawione przez panią Ingrid von Löwis podczas ubiegłorocznej konferencji „Razem od XX lat”.

http://www.slideshare.net/tpn-rzeszow/111020-ingrid-von-lwis

Natomiast dzisiaj trafiły do mnie niemal równocześnie dwa maile, jeden z Bielefeldu, a drugi z Monachium. Zarówno Felix Rengstorf jak i Werner Meier zwrócili uwagę na nowe wydanie „Polen-Analysen”, w całości poświęcone Rzeszowi i Dolinie Lotniczej.  

http://www.laender-analysen.de/polen/pdf/PolenAnalysen118.pdf

Felix traktuje to jako świetny materiał dla grupy, jaka właśnie przygotowuje się do przyjazdu do Rzeszowa w dniach 10-18 stycznia przyszłego roku.

Między Niemcami a Rosją

Minęło już kilka tygodni, ale nadal tkwią mi w pamięci pewne sformułowania. 22 października wysłuchałem początkowej części debaty w Uniwersytecie Rzeszowskim na temat wspólnego przesłania skierowanego przez Kościół Katolicki w Polsce i Rosyjski Kościół Prawosławny. Z Moskwy przyjechało na tę okazję do Rzeszowa dwóch panów: ekspert i poseł do Dumy, których nazwisk niestety nie pamiętam. Krótko po ich wstępnych wypowiedziach musiałem wyjść na zajęcia.

Przesłanie obu kościołów kojarzy mi się z wypowiedzią ks. prof. Józefa Tischnera o tym, że rozum religijny powinien ludzi łączyć, a rozum polityczny ma ich uczyć walki na programy, a nie na ludzi. W tym sensie przesłanie obu kościołów niewątpliwie stanowi udany produkt rozumu religijnego.

W wypowiedzi pana eksperta znalazł się fragment, który być może został pomyślany jako komplement pod adresem gospodarzy. Polska i Rosja zostały w tej wypowiedzi potraktowane symetrycznie: Wy nam zabraliście ruskie ziemie (z kontekstu wynikało, że chodzi o czasy jagiellonskie), my wam zabraliśmy niepodległość. Wymieniliśmy ciosy i teraz możemy się pojednać. 

Do mnie raczej trafia metafora, której swojego czasu użył Jerzy Pomianowski: Polska jest jak orzech między dwoma kamieniami młynskimi – Niemcami i Rosją. W ciągu wieków te kamienie próbowały nas zgruchotać, ale się nie daliśmy. Wypada dodać, że ostatnio pogoda się zmieniła i teraz rywalizujemy w gospodarce, w czym – mimo wielu kłopotów – chyba dajemy sobie radę. Nie ma zatem mowy o symetrii, raczej jest wyraźna asymetria. Rosja gra w lidze światowej, a Polska w regionalnej, co nam całkowicie wystarcza.

Pan poseł do Dumy powiedział krótko: Młodzi Polacy, przyjeżdżajcie do Rosji, drzwi mojego gabinetu są dla was otwarte. Chciałoby się dodać, że kiedy grupa polskiej młodzieży wyjeżdża do Niemiec lub przyjmuje w Polsce niemieckich rówieśników, to jeżeli ich spotkanie spełnia kilka prostych warunków, mogą liczyć na dofinansowanie do kosztów podróży i pobytu. Pomoc jest niewielka, lecz bardzo potrzebna. Coś podobnego zostało zapowiedziane przez rządy Polski i Federacji Rosyjskiej. Nic mi jednak nie wiadomo, by ów polsko-rosyjski Jugendwerk zaczął działać. Niech zatem Duma przypilnuje rząd rosyjski, a nasz parlament niech przypomni ministrowi Rostowskiemu to, co obiecał. Wtedy z pewnością ruszy wymiana młodzieży. Jest w Rosji co oglądać, a młodzież porozumie się łatwiej niż politycy.

 

Nowy Zarząd Towarzystwa Polsko-Niemieckiego

Minęło już kilka dni od zebrania sprawozdawczo-wyborczego naszego Towarzystwa. Wybraliśmy nowy Zarząd, natomiast Komisja Rewizyjna pozostała w niezmienionym składzie.

Nowy Zarząd jest wyraźnie młodszy, co dobrze rokuje dla aktywności Towarzystwa. Skład Zarządu i Komisji Rewizyjnej oraz podziękowanie dla osób, które po wielu latach pożegnały się z pracą w Zarządzie, lecz przecież nie z działalnością w Towarzystwie, znajduje się w kolejnej informacji dla członków dostępnej pod adresem    

http://www.slideshare.net/tpn-rzeszow/1203-15231030

Z satysfakcją mogę napisać, że znalazł się bardzo dobry następca, któremu ustąpiłem miejsca jako dotychczasowy prezes Zarządu. Jestem przekonany, że nie warto przywiązywać się do stanowisk. Przyjąłem skromniejszą, lecz przecież wpływową funkcję kronikarza. Bardzo mi to odpowiada, choć blog powinien być teraz inaczej zatytułowany. Zastanowimy się, jak to zrobić. 

Dobrze o urzędnikach

W dobrym tonie jest narzekanie na urzędy i urzędników. Tym razem chciałbym ich pochwalić i zaraz powiem dlaczego.

Od kilku tygodni martwiliśmy się ceną, jaką trzeba będzie zapłacić za dwudniowy wspólny pobyt grupy polskich i niemieckich studentów w Przemyślu. 10 stycznia – jak co roku – przyjedzie grupa z Oberstufen-Kolleg z Bielefeldu, łącznie jakieś 25-30 osób. Pierwsze pięć dni zajmie wspólny polsko-niemiecki program w Rzeszowie, na ostatnie dwa dni obie grupy pojadą razem do Przemyśla. Jest tam dobrze położony i wypróbowany przy innej okazji ośrodek „Belferek”, jednak trochę za drogi jak na tego rodzaju spotkania.

W Rzeszowie grupa niemiecka kwateruje od kilku lat w Hotelu Sportowym przy ulicy Jałowego. Standard nie jest wysoki, ale cena przystępna i dobra atmosfera. Nocleg kosztuje rzędu 30 zł, do tego śniadanie za 12 zł. Jeszcze kilka lat temu można było korzystać z tanich noclegów w ośrodku szkoleniowym naprzeciw Urzędu Wojewódzkiego, ale wprowadzili się tam urzędnicy i teraz pozostaje tylko Hotel Sportowy.

Nocleg w Przemyślu miał kosztować 50 zł, czyli trochę za  dużo. Od lepiej zorientowanych znajomych dowiedziałem się, że trzeba zwrócić się do pani wicemarszałek Anny Kowalskiej, która może zadecydować o przyznaniu zniżki. Napisałem zatem stosowne pismo i powędrowałem z nim na pierwsze piętro gmachu Urzędu Marszałkowskiego. 

Tu pierwsze zaskoczenie. W sekretariacie zostałem przyjęty życzliwie, pismo zostało zarejestrowane i ustalony termin rozmowy. Na kilka dni przed tym terminem dostałem telefon z wiadomością, że pani marszałek nas popiera i prosi, by identyczne pismo złożyć w Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycieli, któremu bezpośrednio podlega „Belferek”. Z kolejnym pismem powędrowałem zatem na ulicę Niedzielskiego, gdzie sytuacja się powtórzyła: życzliwe przyjęcie i termin rozmowy za kilka dni.

Przedwczoraj doszło do rozmowy. Dyrektor PCEN Krystyna Wróblewska okazała się radną Rzeszowa i absolwentką rzeszowskiej WSP. Od razu oświadczyła, że udzieli nam zniżki 25%, co w zupełności powinno wystarczyć. Przy tej okazji mogłem pani radnej powtórzyć nasz dawny postulat. Cieszą nas powstające w Rzeszowie czterogwiazdkowe hotele, ale dotkliwie brakuje schroniska młodzieżowego. Takie schronisko nie powinno być luksusowe, powinno za to leżeć blisko dworca i rynku, żeby wieczorny powrót z klubu czy dyskoteki nie był zbyt kłopotliwy. Dobrym przykładem może być Theodor-Hürth-Haus w Bielefeldzie, łatwy do odwiedzenia pod adresem http://theodor-huerth-haus.de/

  

Cztery tygodnie września

Począwszy od tego tygodnia aż do końca stycznia przyszłego roku można oglądać w Zespole Szkół Ekonomicznych w Rzeszowie przy ul. Hoffmanowej wystawę pod takim właśnie tytułem. Jest to efekt 3-letniej pracy nad projektem podjętym wspólnie przez Archiwum Państwowe w Rzeszowie i Archiwum Miejskie w Bielefeldzie oraz dwie szkoły średnie: Helmholtz-Gymnasium w Bielefeldzie i Zespół Szkół Ekonomicznych w Rzeszowie. Równocześnie taka sama wystawa jest eksponowana w Archiwum Miejskim w Bielefeldzie.

Zaczęło się niecodziennie, bo od albumu fotografii, jakie wykonał w Rzeszowie stacjonujący tu od połowy 1940 do połowy 1941 roku porucznik Wehrmachtu Wolfgang Kurzhahn. Te zdjęcia zostały uzupełnione innymi dokumentami i tak powstała wystawa pokazująca sytuację mieszkancow obu miast w tragicznych latach wojny – tak bardzo odmienną, a równocześnie do pewnego stopnia symetryczną.

Od razu pragnę uprzedzić, że nie jest to żadne zamazywanie win. Wystawa zaczyna się od prób ówczesnego niemieckiego rządu, by pozyskać Polskę do współpracy w realizacji swoich wojennych planów. Widzimy zaproszenie na wystawę polskiej grafiki w Bielefeldzie w roku 1936 oraz zapowiedź filmu z Polą Negri. Potem jest napaść we wrześniu 1939 roku i jej następstwa. Okupacja, zagłada Żydów, wywożenie na roboty, konspiracja. Zdjęcia, plakaty, mapy, dokumenty. Zachowane do dzisiaj budynki Rzeszowa wyglądają na tych zdjęciach obco i ponuro. Tak jednak było.

Pół wieku później nadburmistrz Bielefeldu i prezydent Rzeszowa podpisali umowę o partnerstwie obu miast. W obu miastach można usłyszeć, że jest to najbardziej żywe i autentyczne partnerstwo. Co roku obchodzimy w Rzeszowie Dzień Jedności Niemiec, a w Bielefeldzie – Święto Narodowe 3 Maja. To zapewne ciągle niewiele, ale przecież niewiarygodnie dużo.